Dawno już w ofertach wakacyjnego spędzania czasu nie można wypatrzeć nic ciekawego. Nawet jeżeli dzieciom, organizuje się grupowe spędzanie czasu, to są to zajęcia na co najwyżej kilka godzin dziennie. Osiedlowe domy kultury wychodzą chyba z założenia, że dzieciaki spędzają wakacje w ramach np. oferty Mauritius last minute i nic poza tym nie jest im już do szczęścia potrzebne. Nie dostrzegają w związku z tym, tych najmłodszych pałętających się sennie między blokami osiedlowymi. Dzieci nie mają nawet dobrze wyposażonych placów zabaw, aby tam utworzyć swój mały Mauritius last minute. Widać wyraźnie, że dzieciaki, nie mówiąc już o młodzieży, to najbardziej niepotrzebna część lokatorów bloków, należących do wspólnot mieszkaniowych. Na palcach jednej ręki można policzyć place zabaw, które mogą nosić miano bezpiecznych i ciekawych, gdzie komunistyczne metalowe huśtawki zajeły drewniane domki, linki do wspinaczki i inne elementy. Niestety wydaje się, że bezpieczniej jest dziecko zabrać na wycieczkę pod tytułem Mauritius last minute niż narażać go na niebezpieczeństwo kontaktu z piaskownicami, które bardziej przypominają kocie kuwety. Szkoda tylko, że nie wszystkich rodziców na to stać.